Irlandia celto-alpinizm

Wbrew pozorom w Irlandii jest całkiem sporo pasm górskich.

Irlandia celto-alpinizm
fot. NatesPics/shutterstock.com

Irlandia nie kojarzy się z górami. Z zielonymi, poprzecinanymi kamiennymi murkami wzgórzami owszem, ale z górami nie. Czy ktoś słyszał, żeby jechać w góry do Irlandii? Ja nie słyszałem. Ja pojechałem.

Gwoli sprawiedliwości - nie tylko w góry. Moja podróż miała na celu zwiedzanie miejsc związanych z mitologią celtycką, ale ze wskazaniem na tereny najbardziej przyrodniczo atrakcyjne - zachodnie wybrzeże. Szczególnie góry zachodniego wybrzeża. Przyjemne z pożytecznym. Lepiej - przyjemne z przyjemnym.

Bo w Irlandii jest całkiem sporo pasm górskich. Niektóre faktycznie są tylko większymi wzgórzami (co w żadnym stopniu nie umniejsza ich malowniczości), ale niektóre mają w sobie stromość i skalistość wystarczającą do zaspokojenia najbardziej napalonych górołazów. Powątpiewanie mogą wywołać wysokości - jednak tutaj ważny jest przymiotnik "względne". Tylko kilkaset metrów? Ale start z poziomu morza. Właśnie - klimat morski też nie jest bez znaczenia. Mgła, deszcz i silny wiatr to norma. Pogoda bardziej zmienna niż gdziekolwiek w Polsce. A poza tym mity. Choć kultura celtycka jest raczej związana z wodą, to nie brak w niej "górskich opowieści".

Jedną z najciekawszych gór, pod każdym względem, jest Ben Bulben (gaelickie ben oznacza szczyt), położony kilka mil na północ od miasta Drumcliff w hrabstwie Sligo. Wyglądający jak odwrócony do góry dnem statek szczyt jest zaliczany do cudów europejskiej przyrody. Zaprawdę słusznie. Ta stroma, stołowa góra (519 m n.p.m.) na obrzeżu Dartry Mountains zachwyca urodą - to, że stoi samotnie, jeszcze dodaje jej uroku. Wiosną na jej stokach kwitną gaje rododendronów, a sam szczyt - co stanowi o wyjątkowości góry - jest potężną, przypominającą kilka boisk piłkarskich płaszczyzną. To nie wszystko. Ben Bulben i okolice to "miejsce akcji" wielu mitologicznych zdarzeń. To tutaj urodził się i wychowywał Oisin, zwany czasem ze szkocka Osjanem (czyli Jelonkiem). Ten legendarny bard przeszedł do historii literatury jako bohater "cudownie odnalezionego", a w rzeczywistości zgrabnie napisanego rękopisu, znanego jako "Pieśń Osjana". Autor tej mistyfikacji, Szkot James MacPherson, został rozgrzeszony przez swoją epokę. Romantyzm... Inną historią, związaną z Ben Bulbenem jest mitologiczny pierwowzór "Tristana i Izoldy", czyli "Pościg za Diarmuidem i Grainne". Prologiem tejże jest śmierć przyrodniego brata Diarmuida - gdy Donn, ojciec Diarmuida, dowiedział się, że jego żona urodziła syna innemu mężczyźnie, w afekcie zabił małe dziecko. Ojciec zabitego, przy pomocy druidzkiej różdżki zamienił ciało w czarnego odyńca, którego jedynym celem jest zemsta. Po wielu latach i wielu perypetiach Diarmuid ginie od kłów odyńca bez uszu i bez ogona na stokach Ben Bulben. Uff... A mówią, że teraz literatura jest krwawa. Ciekawe jest to, że do dziś kierowcy, którzy mieli w pobliżu góry jakiś wypadek, zaklinają się, że tuż przed nim widzieli na drodze wielką czarną świnię z czerwonymi oczami.

Nieopodal, kilka mil na zachód od Drumcliff jest góra, związana z mityczną królową Maeve. Wierzchołek Knocknarea zwany powszechnie Mount Maeve uwieńczony jest megalitycznym grobowcem znanej z "Cyklu Ulsterskiego" przeciwniczki największego wojownika celtyckiego świata - Cuchulainna. Wojna między Ulsterem i zjednoczonymi pod dowództwem Maeve sił pozostałych czterech królestw Irlandii stała się natchnieniem poetów - to wydarzenie opisane jest w eposie "Tain Bo Cuilgne", czyli w "Uprowadzeniu bydła z Cooley", jednym z najstarszym zabytków pisanych północnej Europy. Poezja miała i ciągle ma wielki wpływ na życie Irlandczyków - ot, wspomniany przykład wojny Ulsteru z resztą Irlandii stanowi do dziś argument północno - irlandzkich rojalistów sprzeciwiających się włączeniu do Republiki Irlandii. Dla chcącego (tudzież nie chcącego) zawsze znajdzie się powód do kłótni. Lepiej pójść w góry. Kopiec królowej Maeve na Knocknarea ma 60 stóp wysokości i waży podobno ponad 40 000 ton. Naukowcy twierdzą, że Maeve zginęła gdzie indziej, więc wątpliwe jest, aby była tutaj pochowana. Ale cóż znaczy nauka przeciw ludowej tradycji? Nic - a czasami szkoda, bo jedną z ludowych tradycji jest zabieranie na pamiątkę kamieni z kopca Maeve. Taka świecka tradycja zmniejszania gór.

Najwyższym szczytem Irlandii jest pozytywnie kojarzący się niektórym Polakom Carrantuohill (od którego nazwę wziął jeden z najbardziej znanych zespołów folkowych w Polsce). Z bezpośrednich źródeł wiem, że nasza "muzyczna irlandzka wunderwaffe" obejrzała sobie "swoją górę" tylko z daleka. Błąd. Carrantuohill jest, mimo swoich zaledwie 1041 metrów, naprawdę niezłym, "tatrzańskim" wierzchołkiem. Szkoda tylko, że według statystyk przez ok. 300 dni w roku jest tam mgła. Statystyka w przypadkach moim i moich przyjaciół nie skłamała. Irlandczycy są dumni ze swojego najwyższego szczytu i trochę demonizują jego niebezpieczeństwa, ale koniec końców faktycznie zginęło tam sporo ludzi, gdyż zlekceważyli ostrzeżenia. Góry w hrabstwach Kerry i Cork są zdaniem większości turystów najpiękniejsze na wyspie i są "prawdziwymi górami" - bezludnymi, skalistymi i stromymi. Jeśli chodzi o mity związane z Carrantuohillem, to sama góra nie jest związana z żadnym wydarzeniem, ale pobliskie Jeziora Killarney są miejscem, gdzie wspomniany już Oisin - Osjan wkroczył do Tir na n-Og - Krainy Wiecznej Młodości. Zaprosiła go złotowłosa Niamh, zakochana w bohaterze bez pamięci. Marzenie. Ale Oisin wytrzymał zaledwie 300 lat i zatęsknił za Irlandią. Niamh pozwoliła mężczyźnie na wycieczkę sentymentalną, pod warunkiem nie postawienia stopy na ziemi. Przypadek sprawił, że to jednak się stało. Wtedy Oisin postarzał się nagle o owe 300 lat.

Według legend, Oisin, dzięki temu, że powrócił "z zaświatów", mógł spotkać nowego bohatera Irlandii, jej apostoła i chrześcijańskiego patrona - Patryka . Święty Patryk "posiada" wiele poświęconych sobie miejsc, ale najsławniejszym chyba jest Croagh Patrick (croagh to kolejne gaelickie określenie góry). Położona nad samym morzem, kilka mil na zachód od Westport (hrabstwo Mayo) i licząca 765 metrów góra jest "irlandzką Częstochową", najpopularniejszym miejscem pielgrzymek. Jej kształt nieodparcie kojarzył mi się z karkonoską Śnieżką. Z pewnością ścieżka prowadząca na szczyt jest najszerszym i najlepiej wydeptanym szlakiem na wyspie - popularność Croagh Patrick nie słabnie, w każdą ostatnią niedzielę lipca kilkadziesiąt tysięcy ludzi ciągnie na szczyt, aby pomodlić się w kaplicy świętego Patryka. Wielu pielgrzymów idzie na boso. Taka jest tradycja. Skąd się wzięła? Przekazy mówią o tym, że w 441 roku patron Irlandii pościł na górze, wzorem Chrystusa, przez czterdzieści dni. W tym czasie "wymodlił" między innymi to, że wyspę opuściły wszystkie jadowite węże - i do dzisiaj ich nie ma. Wspinaczka na Croagh Patrick to spotkanie z duchowością współczesnych Irlandczyków - większość z nich idzie tam na pielgrzymkę, rzadko kto wspina się "tylko" dla przyjemności.

Zachodnie wybrzeże Irlandii obfituje w góry - z nie wymienionych dodać trzeba jeszcze dziki i bezludny Donegal i równie dziką Connemarę w hrabstwie Mayo czy niesamowity skalisty Burren z hrabstwie Clare. Na południu góry Dingle i Beara. Także gór mitycznych nie brakuje. Jeśli wziąć pod uwagę całą wyspę, to należy wspomnieć o Slieve Gullion na południowo - zachodnim krańcu hrabstwa Armagh, przy miejscowości Camlough, gdzie Cuchulainn sam jeden powstrzymał wojska królowej Maeve. I góry Wicklow na południe od Dublina, gdzie Oisin spadł z konia i dotknął irlandzkiej ziemi, starzejąc się w jednym momencie o 300 lat. Góry półwyspu Carlingford, pełne pamiątek po wojnie Maeve z Cuchulainnem. I tak dalej, i tak dalej.

Podróż po górach Irlandii to prawdziwa uczta dla wielbiciela celtyckiej kultury. Podróż po zabytkach celtyckich to prawdziwa przyjemność dla amatora górskich wędrówek. Celto - alpinizm może być nową ofertą dla licznych w naszym kraju wielbicieli celtyckiej kultury. Oprócz Irlandii jest przecież jeszcze pełna gór Szkocja czy Walia, tudzież rzadko kojarzona z Celtami hiszpańska Galicia i Asturia z Górami Kantabryjskimi. Że daleko i drogo? Ale warto.


Autorem tekstu jest: Grzegorz Żak

Tagi: góry Irlandia kultura celtycka Ben Bulben Carrantuohill Oisin

Data publikacji: 2007-12-04 | Liczba wyświetleń: 3591