Nawet trzytysięcznik może być groźny dla zdrowia

Do wspinaczki górskiej trzeba podchodzić bardzo rozważnie, nawet do takiej jaką uprawia się podczas urlopu w jednej z miejscowości turystycznych w Alpach. Niebezpieczne jest już szybkie znalezienie się na wysokości 3000 metrów, a trzytysięczników zwłaszcza w Tyrolu jest sporo. Dużo na ten temat poczytać można na nowym społecznościowym portalu turystycznym http://www.urloplany.pl, gdzie zapoznać się można zarówno z poradami ekspertów, jak i internautów.

Na wysokości ponad 3 tysiące metrów nad poziomem morza jest podobnie jak w samolocie - zbyt niskie ciśnienie oraz związana z tym mniejsza niż na poziomie morza zawartość tlenu w powietrzu. Gdy jednak wejście na tę wysokość rozłożymy na kilka etapów, nic nie powinno się zdarzyć.

- Zbyt szybka wspinaczka w wykonaniu osoby do tego nie przywykłej, powoduje początkowo przyspieszony oddech z tendencją do głębokich wdechów, przyspieszenie akcji serca i uczucie znacznego osłabienia i senności - mówi dr Marek Prusakowski, uczestnik między innymi wypraw do Ameryki Południowej oraz zastępca ordynatora oddziału obserwacyjnego w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. - Następnie dołącza narastający ból głowy, mroczki przed oczami i zmniejszenie sprawności intelektualnej. Należy wówczas bezwzględnie przerwać wspinaczkę i zarządzić długi postój. Dolegliwości powinny po kilku godzinach ustąpić. Gorzej, gdy dojdzie do krwawień siatkówkowych, obrzęku płuc czy mózgu. Wówczas należy delikwentowi jak najszybciej podać (o ile jest osiągalny) tlen z butli i niezwłocznie sprowadzić go na niższy poziom. W przeciwnym razie może nawet dojść do śmierci.

A więc ostrożności nigdy za wiele. Wyjeżdżając w wyższe partie gór, jeśli jest się w wieku starszym warto poradzić się lekarza.