Syberyjskie klimaty
Termin Syberia jest dla wszystkich synonimem surowej krainy w której ciężko przetrwać człowiekowi. Niewątpliwie jest w tym wiele prawdy, jednak do tej opinii przyczyniły się niektóre fakty historyczne związane z zsyłaniem więźniów politycznych przez stalinowskie władze. Dla współczesnego turysty podróżującego w poszukiwaniu przygód i mocnych wrażeń jest to idealne miejsce.
Przyroda Syberii jest tym co ta kraina ma najcenniejszego do zaoferowania podróżnikowi przybywającemu w te rejony - oprócz Kolei Transsyberyjskiej. Ogromne przestrzenie nieprzebytej tundry i tajgi, bezdroża, rzeki i jeziora pełne ryb przyciągają współczesnych obieżyświatów. Już pierwsi zesłani więźniowie zauważyli piękno tej krainy. Mimo że musieli walczyć o przetrwanie, o swoje życie, potrafili zachwycić się pięknem syberyjskiej przyrody. Wielu badaczy przyrodników było zesłanych w XIX wieku na Syberię. Przybywając tutaj podjęli się odkrywać tą niezbadaną ziemię. Swoją sławę zawdzięczają nie tylko ciężkiej pracy w surowych i ekstremalnych warunkach klimatycznych - gdzie temperatury zimą spadają poniżej kilkudziesięciu stopni a komarów latem jest tak dużo, że nie ma czym oddychać - ale również fascynującemu pięknu tej krainy. Wielkie nazwiska tej epoki to; Dybowski, Czerski, Czekanowski i wielu wielu innych. Warto wspomnieć kilka słów przynajmniej o jednym z nich. Benedykt Dybowski zesłany Syberię badał faunę Bajkału oraz interesował się życiem ludzi na Syberii w tym ludów syberyjskich - Buriatów i innych. Odkrył wiele nowych gatunków fauny bajkalskiej. Również dzięki Dybowskiemu wiemy w jaki sposób rozmnaża się jedna z osobliwości przyrody jeziora Bajkał - ryba gołomianka mała (comephorus dybowskii). Po powrocie z zesłania do kraju postanawia ponownie powrócić na Syberię, kontynuować badania. Nawet w wieku przeszło dziewięćdziesięciu lat planuje kolejną wyprawę, której jednak już mu się niestety nie udaje zrealizować. Podobne historie można było by usłyszeć o innych badaczach zafascynowanych Syberią. Dzisiaj przybywają (już dobrowolnie) turyści podobnie jaki ich poprzednicy sprzed kilkudziesięciu lat są zafascynowani tą krainą, jej pięknem, klimatem i surowością. Takich miejsc jak Syberia na Ziemi jest coraz mniej, już się kończą. Wszędobylska cywilizacja odciska piętno na każdej pięści ziemi.
Coraz większe obszary Syberii Zachodniej są szatkowane kolejnymi rurociągami tłoczącymi ropę do krajów zachodu. Siatka rurociągów już jest tak gęsta, że można ją porównać do sieci dróg. Niedowiarków odsyłam do zdjęć satelitarnych (Google Earth). Rząd rosyjski ma w planach budowę kolejnych, również w pobliżu najcenniejszego jeziora Bajkał. Liczne występujące tu gatunki endemiczne będą w niebezpieczeństwie. Nawet protest Greenpeace tu nie pomoże. Szanowny naukowiec, profesor Dybowski pewnie przewraca się w swoim grobie. Gdyby wiedział co może czekać jego rybę gołomiankę, omula bajkalskiego czy harjusa. Dobrze przynajmniej, że mam zdjęcia tych gatunków ryb wykonane podczas jednej z wypraw syberyjskich kilka lat temu. Co będzie z tymi gatunkami?
Surowe warunki, zwłaszcza klimat Syberii nie są w stanie zatrzymać ekspansji człowieka na te tereny. Jeszcze stosunkowo bezludna wkrótce może być gęsto zaludniona. Od strony granicy chińskiej istnieje bardzo duża presja i tylko surowa polityka Rosjan powoduje, że ten teren nie jest jeszcze gęsto zaludniony kitajcami jak zwią ich Rosjanie.
W Polsce mamy podobne problemy ekologiczne jak na Syberii jednak na zupełnie inną skalę. W pewnym sensie chlubnym przykładem może być dolina rzeki Rospudy. Chlubnym, dlatego że udało się ją ocalić. Niestety nie powinno w ogóle dojść do tego incydentu. Gdyby nie organizacje społeczne takie jak Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, Greenpeace czy znane osoby: dziennikarz przyrodnik Adam Wajrak i aktorzy Stanisław Tym, Artur Barciś oraz reżyser Andrzej Wajda - pewnie Rospuda była by dzisiaj placem budowy.
Na Syberii są również ludzie pokroju Adama Wajraka, którzy są w stanie bardzo wiele zrobić dla ochrony przyrody, jednak rosyjskie i syberyjskie realia są jakże różne od tych polskich.